przeniosłam się na 


zapraszam!!

Moja kartka jest dość nietypowa bo zrobiona z... tubek po papierze toaletowym :)
w środku każdej tubki fragment życzeń


I u mnie zrobiło się ładnie. I świątecznie :) 
Małe jajeczkowe podarunki dla najbliższych
z wykorzystaniem przecudnej urody papierów z ilowescrap


a w życiu szykują się zmiany. ooby na lepsze...



Choróbsko ma się już ku końcowi na szczęście...
Jako że jutro mija rok od zaręczyn zrobiłam dla ukochanego prezencik- album ze zdjęciami z całego tego roku, z zabawnymi opisami i historyjkami :)

 

zawartość pozostanie tajemnicą...
A w życiu szykują się zmiany, mam nadzieję, że na lepsze. 
Wiosna za oknem, ptaszek cudnie śpiewa a w pokoju pierwsze kwiaty... Życie jest piękne :)
 



Korzystając z kolejnego chorobowego dnia zabrałam się za kartki wielkanocne. Nie są może one szczególnie skomplikowane, efektowne, wręcz przeciwnie- skromne i proste. 

 
 
  



Sezonowo (czyt. w każdą przejściową porę roku) jak zwykle leczę migdałki. Czasu jest więcej na ulubione "grzebanie"- dzisiaj powstały dwie rameczki, odkopane ze strychu. Inspirowane trochę albo nawet i więcej wyzwaniem piaskownicowym.

 

szczególnie ukochałam sobie tą jaśniutką :)
Po głowie chodzą mi wiosenne-totalne-porządki, łącznie z przemalowaniem ścian i innymi takimi zabiegami "odświeżającymi"... Poczekać tylko trzeba na lepszą pogodę- gdybym teraz otworzyła okno to pewnie wywiałoby mi pół pokoju na ulicę ;) Bardzo nie lubię takiego wiatru, brrr...


po długiej nieobecności wracam z ogromnymi pokładami energii... taa... żarcik mały :) sesja się skończyła i ja prawie też, tzn. wykończona jestem. 
oscrapowany kolejny segregator kulinarny (bo jeden to dla mnie za mało ;) ) 

 

w międzyczasie zrobiłam jeszcze ramkę ślubną dla kuzyna ale oczywiście nie zdążyłam obfocić przed spakowaniem. 
fajnie jest :)


Święta, święta i po świętach... Było ciepło, rodzinnie i radośnie, spadło dużo śniegu (oczywiście w Sylwestra) i wszyscy z uśmiechem na twarzy powitali Nowy Rok. Fajerwerki wypaliły, kolorowe i cudne.
Postanowienia spisane, teraz trzeba je zrealizować :)
Między wigilią a sylwestrem powstał "ramko-parawanik" ze zdjęciami z wigilii:




z serdecznymi życzeniami najlepszego w Nowym Roku oraz wytrwałości w spełnianiu noworocznych postanowień :)





Choineczki prezentują się tak:



Jestem z nich zadowolona, na żywo prezentują się całkiem sympatycznie. Fryzjera dzisiejszego uznaję za nieudanego, szkoda tylko włosów... A pierwsze próby decou uważam za średnioudane, następnym razem będzie lepiej...



nie mogę doczekać się świąt...


zainspirowana i zauroczona ogromnie pracami Oli zabrałam się za pierwszą moją koralikową choinkę. "W trakcie" wygląda tak:



jestem ciekawa jak będzie wyglądała "po fakcie" :)

W planach mam pierwszą pracę decoupage- papier, klej, farby, drewniany stojaczek już mam. W weekend się za to wszystko zabiorę jak już dostanę się do mojej "domowej pracowni". 

W sobotę planowany jednodniowy wyjazd nad morze, ciekawe jak tam jest w grudniu... 

Marian okazał się być Marianką. Bu.

I coraz bardziej nie mogę doczekać się Świąt. 

kolejny kalendarz, chyba się wkręciłam :) u innych kartki a u mnie kalendarze ;)


 
 
 
 

Sezon kalendarzowy już się zaczął. Ile razy zatrzymywałam się przy nich w Empiku- nie wiem, ale często :) Podczas jednej z ostatnich wizyt stwierdziłam, że notesy, kartki, segregatory, albumy- to wszystko już było, czas spróbować czegoś nowego. Może kalendarz? Wizja pojawiła się błyskawicznie i już następnego dnia się za niego zabrałam, oto on, mój kalendarz na dwutysięcznydziesiąty :)



trochę papierów, trochę folii perłowych, kawałki materiału, wydruczki i ręcznie rysowane kartki z rozkładem tygodnia. Kawałek maszyny do szycia i wstążki, bindownica. Fajnie robi się coś jak wena dopisuje i wszystko w głowie jest już poukładane. No i to zdjęcie z najlepszych wakacji nad morzem... :)

kot

Od czasu kiedy Marian zamieszkał ze mną dzieje się wiele. Jest wesoło :) Póki co wszystko się dobrze układa. Tylko czasu brakuje, na cokolwiek. Ale czasem czas znajduję na "małe-przyjemności". Ostatnio zrobiłam mariankowy album:




 
Trzeba pamiętać o tym, co ważne... I tak oto powstała moja tytułowa "prywata"- album o marzeniach i o pocieszaczach. Zrobiony już jakiś czas temu. Mój ulubiony, bardzo potrzebny i wyjątkowy, szczery, prawdziwy, nieprzekolorowany... 


 
 

Pierwsze próby z tuszami alkoholowymi. Zielonym i fioletowym, moje ulubione :) A te białe plamy to wcale nie jest farba akrylowa tylko korektor, taki z pędzelkiem-szybciej wysycha ;)

  
 

Pierwszy raz używałam filcowych arkuszy, urzekły mnie chmureczki na blogach polskich Scraperek. Zachwycona jestem papierami "oblicza barw"-są cudowne!

  
 
 

bazy (białe i foliowe) ze Scrapińca, polecam :)