Sezonowo (czyt. w każdą przejściową porę roku) jak zwykle leczę migdałki. Czasu jest więcej na ulubione "grzebanie"- dzisiaj powstały dwie rameczki, odkopane ze strychu. Inspirowane trochę albo nawet i więcej wyzwaniem piaskownicowym.
szczególnie ukochałam sobie tą jaśniutką :)
Po głowie chodzą mi wiosenne-totalne-porządki, łącznie z przemalowaniem ścian i innymi takimi zabiegami "odświeżającymi"... Poczekać tylko trzeba na lepszą pogodę- gdybym teraz otworzyła okno to pewnie wywiałoby mi pół pokoju na ulicę ;) Bardzo nie lubię takiego wiatru, brrr...

takie rameczki, zwłaszcza z tymi zdjęciami, pewnie pięknie wyglądają u Ciebie :). urocza z Was para :).
fantastyczne rameczki! :D